piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 5


Lekko otworzyłam oczy, obudziły mnie promyki rannego słońca.
Nie zawsze w Londynie jest brzydka pogoda. Podziwiałam widok z mojego okna, na słońce, gdy nagle przede mną pojawiła się twarz Emmy.
-Zuza, spóźnimy się! Wstawaj, szybko.
-Oj Em, już wstaję. - ledwo zwlekłam się z łóżka ziewając. Poszłam do toalety, umyłam się, a później pomalowałam. Ogarnęłam włosy, spięłam odrobinę z tyłu, i ubrałam się. Byłam już gotowa by ruszyć na kolejny ciężki dzień w szkole. Miałam mieć dzisiaj trening z jakimś tancerzem, który przyjechał do Londynu. Lekcje sam na sam, może coś fajnego. Emma pojechała szybciej niż ja swoim samochodem. Zawsze uważa, że wolno się ogarniam, ale ja potrzebuję czasu, żeby ładnie wyglądać. Zjechałam windą, wsiadłam do swojego samochodu i odjechałam w kierunku szkoły.
Zatrzymałam się na parkingu, wzięłam torbę z siedzenia obok i szłam w kierunku szkoły. Gdy nagle zobaczyłam fajnego chłopaka wysiadającego z samochodu. Warto było się tyle szykować, mam swój sposób na podryw chłopaków. Szłam sobie powoli, odwrócił się okej, troszeczkę szybciej podbiegłam, podeszłam i UPS wylądowałam na ziemi.
-O jejku niezdara ze mnie, przepraszam -zasłoniłam twarz włosami.
-To moja wina, nie zauważyłem cię. - miał ciepły głos, nie był Brytyjczykiem, bo jego akcent całkowicie się różni. Podał mi rękę, hmm dżentelmen. Teraz wystarczy tylko odepchnąć włosy do tyłu i jest twój.
-Jesteś bardzo piękna, pewnie każdy ci to mówi. Jestem Eric. Uczysz tutaj czegoś? - uśmiechnęłam się ciepło.
-Nie uczę, chodzę na śpiew, kompozycję i takie tam. - spojrzałam na godzinę w telefonie. - Muszę uciekać zaraz zajęcia się zaczynają, a muszę się przebrać. Miło było cię poznać. - pobiegłam w stronę szkoły.
-Ale jak masz na imię? Mam nadzieję, że cię jeszcze spotkam. - usłyszałam jak mówi do siebie. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Weszłam do przebieralni, mieliśmy dzisiaj zajęcia z tancerzami.
-Jejku Zuza, już myślałam, że nie przyjdziesz. - chyba mówiła do mnie Emma, nagle się otrząsnęłam.
-Co? - zapytałam specjalnie.
-Nie słuchasz? Co się z Tobą dzieje? - dziwnie się spojrzała i machnęła mi ręką przed twarzą.
-Chyba się zakochałam. - jej reakcja była na prawdę dziwna.
-W tym idiocie? - dlaczego tak o nim mówiła, przecież był idealny.
-Nie jest idiotą, chyba najfajniejszy chłopak jakiego spotkałam w życiu.
-Czekaj, czekaj, my mówimy o tej samej osobie? - spojrzałam na nią, a o kim mogłaby mówić.
- Eric. -Andy - powiedziałyśmy razem.
-Jaki Andy? Poczekaj, ja mówię o Ericu, Em co ci się ubzdurało z tym Andym. - uśmiechnęłam się.
-Z tobą to nigdy nic nie wiadomo, idę się porozciągać, na razie.
Postanowiłam się przebrać i trochę ogarnąć.
***OCZAMI EMMY***
Nie wiem co się dzieje z Zuzą, ale to nic dobrego. Tutaj jakieś spiny z Andym, tutaj jakiś nowy chłopak. Jeszcze pewnie Ryan się w niej buja. Jak każdy chłopak w tej szkole. Wyszłam, bo czasami mam jej dość, jak jest taka szczęśliwa, nie to, żebym wolała jak płaczę, bo nie. Jest moją przyjaciółką, zależy mi na jej całkowitym szczęściu. Kiedy wyszłam spotkałam fajnego chłopaka, stwierdziłam, że muszę zagadać, wyglądał na zagubionego.
-Hej, jesteś nowy. Nazywam się Emma Paddington, chodzę tu na taniec.
-Och cześć ślicznotko, miło cię poznać, Eric Wilshere. - zarumieniłam się kiedy powiedział ślicznotko. - Będę uczył tańca przez kilka tygodni, a potem zrobię casting do przedstawienia, masz szansę na główną rolę. - uśmiechnęłam się.
-Może pokazać ci kiedyś miasto? Skoro jesteś tu pierwszy raz.
-Bardzo chętnie, to mój numer. - podał mi wizytówkę, którą poszłam schować do torby przed rozpoczęciem zajęć. Nagle z szatni wyszła Zuza. 
-Chodź, pomogę ci przy rozgrzewce. -uśmiechnęłam się do niej.
-Nie mogę, wujek dzwonił do mnie, że mam pojawić się w domu za jakieś 30 min, nie mogę zostać na zajęciach.
-Oj szkoda, jest ten nowy nauczyciel, nawet przystojny. - była jakaś źle nastawiona, bała się, że wujek nie zrobi jej przyjęcia. Według mnie trochę dramatyzuje, ale to jej życie. Ma ciężki okres, trzeba jej pomagać. Po chwili myślenia o Zuzie, wróciłam do rozgrzewki.
***
Kiedy wychodziłam z sali, ponieważ Christian chciał pogadać, byłam strasznie zdołowana. Po drodze spotkałam Erica.
-Och to ty. - uśmiechnął się.- Jak ci na imię? 
-Zuza, niestety śpieszy mi się, a chętnie bym porozmawiała. - wyjął mały, biały kartonik z jego imieniem i nazwiskiem oraz numerem telefonu.
-Zadzwoń, chętnie wyjdę na jakąś kawę lub cokolwiek byle z Tobą.- uśmiechnęłam się i odeszłam.
Po kilku minutach dojechałam pod ten sam wieżowiec
co zawsze, zdołowana wjechałam windą na górę, wiedząc, że czeka mnie długa i męcząca rozmowa z wujaszkiem. Otworzyłam drzwi i ku zdziwieniu zauważyłam Ryana. Rzuciłam mu się w ramiona.
-Dostałem dzisiaj telefon od twojego kolegi, wyjaśnił mi całą sytuację wczorajszą, więc się nie martw. - powiedział wujek, który stał za Ryanem.
-Jesteś wspaniały Ryan - pocałowałam go w policzek.
-Postanowiliśmy razem z Christianem, że obejrzymy miejsce na Twoje urodziny, co ty na to? - uśmiechnął się do mnie Ryan i spojrzał na mojego wujka.
-Z Christianem? Już jesteście na 'TY', to widzę szykuję się ciekawy dzień.
Już mnie powoli nudziło oglądanie miejsc, gdzie mogę zrobić imprezę. Gdy nagle weszliśmy do ciekawego klubu, balkon na górze, a na zewnątrz taras. Stanęłam na środku i rozłożyłam ręce.
-I co chłopcy? Fantastycznie tu jest co nie? - uśmiechnęłam się do nich.
-Muszę ci powiedzieć, że jest świetnie. Scena dla zespołu nawet jest.- spojrzałam na Ryana, miał nic nie mówić o muzyce i wgl. Dobrze, że Christian nie słucha zespołów rockowych.
-Na urodziny Zuzy załatwiliśmy DJ'a, nie przepadam za muzyką graną na żywo. - Ryan tylko się do niego uśmiechnął, by nie zauważył, że coś jest nie tak.
-Pogadam z właścicielem, a wy możecie wracać. Poproście Boba, zawiezie was gdzie chcecie. - własny szofer, jestem z nim bardziej zżyta niż z własnym wujkiem. Pomachałam Chrisowi na pożegnanie.
-Nie wierzę, prawie wygadałeś. - spojrzałam na Ryana i delikatnie uderzyłam go w ramię. - Całe szczęście, że nie jest tak bardzo kumaty.
-Ej to czekaj, daje na limuzynę do wykorzystania? - blondyn ruszył zabawnie brwiami, bałam się, że chodzi mu o jakąś przejażdżkę we dwójkę.
-Nom w sumie tak, masz na myśli imprezę w limo? Zaproś chłopaków, a ja zadzwonię do Em.  - pocałowałam go w policzek i wyciągnęłam mojego iPhone'a i wybrał numer przyjaciółki.
-Hej Em, co ty na imprezę w limuzynie? Ty, ja i Lawson? - uśmiechnęłam się do telefonu, a usłyszałam tylko głośny pisk dziewczyny.
-Tak, tak, wpadniecie po mnie? - myślę, że z tego szczęścia skakała po łóżku, ale pewności nigdy nie mam.
-Już jedziemy.- rozłączyłam się i spojrzałam na Ryana, on też kończył rozmowę. - I jak? Zgodzili się?
-Nom wszyscy, ale jesteś pewna, że chcesz spędzać czas z Andym? Jest moim najbliższym przyjacielem z Lawson, a wasze stosunki nie wyglądają za dobrze. - złapał mnie za podbródek.
-Obiecuję być grzeczna tatusiu. - uśmiechnęłam się.
Podjechaliśmy pod dom Emmy, otworzyłam drzwi i poczułam zapach jej perfum.
-Ale się wypsikałaś, idziesz na jakąś randkę? - zrobiłam zdziwioną minę.
-Umówiłam się z kimś dzisiaj, po imprezie. Nie robi to problemu? - przytuliła mnie.
-Ależ skąd. Zuza wpadnie do nas do domu. - uśmiechnął się Ryan, który pocałował Em w policzek na przywitanie. Ruszyliśmy pod dom zespołu, w tym czasie wypiliśmy po kieliszku szampana.
Chłopcy się wypsikali prawie jak Emma, ale męskie perfumy są przecudowne. Joel przywitał się buziakiem, tak samo Adam, na końcu wszedł Andy, który nastawił policzek. Spojrzałam na Ryana i wiedziałam, że muszę być miła, więc go pocałowałam.
-Witajcie, na vipowskiej imprezie Zuzy. Sponsorem tej imprezy jest, nie kto inny, jak Christian McCauley. - wykrzyczał Ryan, a ja zaczęłam się śmiać. Wypiliśmy sporo alkoholu, no może Emma nie piła dużo, bo się umówiła. Tylko z kim, myślałam, że próbuję swoich sił u Joela. Najwyraźniej spotkała wspaniałego chłopaka, jak ja Erica.
-Ja muszę już lecieć, Zuza do zobaczenia jutro w szkole. - pocałowała mnie w polik i wyszła z limuzyny. Czułam się teraz troszeczkę skrępowana tym, że siedzę z czterema chłopakami w limuzynie. I na dodatek pije mnóstwo alkoholu.
Czułam, że strasznie kręci mi się w głowie. Ryan już spał, a Adam i Joel nadal pili. Andy siedział obok mnie.
-Chodź zaprowadzę cię na górę. - na chwilę urwał mi się film, nie pamiętam jak mnie wyciągnął
 w ogóle z samochodu. Otrząsnęłam się dopiero przed drzwiami do apartamentu, które Andy delikatnie otworzył.
-Co ty robisz kretynie, puść mnie! - zaczęłam się na niego drzeć.
Wpadliśmy do mieszkania i Andy wylądował na mnie. Zaczęłam się z nim bić. Teraz ja byłam na górze, gdy nagle zauważyłam jak Christian idzie w stronę holu. Szybko pocałowałam Andy'ego. Co mnie zaskoczyło, nie miał nic przeciwko. Nagle usłyszeliśmy.
-Hym hym, nie chcę wam przeszkadzać, ale Zuza ma jutro szkołę. - szybko wstałam i otrzepałam spodnie.
-Ach no tak, idę na górę, dobranoc. - szybko wbiegłam po schodach na górę i zatrzasnęłam drzwi. Usłyszałam jak Andy przeprosił Chrisa za zachowanie i wyszedł z domu. Przebrałam się w pidżamę, gdy drzwi od mojego pokoju otworzył nie kto inny, jak mój wujek.
-Zuzanno masz zamiar mi to jakoś wyjaśnić? - miałam spuszczony wzrok, całkowicie nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Jestem w związku z Andym, przepraszam za to zachowanie. - uśmiechnął się do mnie jakby był szczęśliwy z tego faktu, że całowałam się z chłopakiem na podłodze w holu.
-Nie szkodzi, masz swoje lata. Wyśpij się jutro szkoła, dobranoc. - ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz