czwartek, 7 sierpnia 2014

Rozdział 2

Poczułam zapach dębu, z którego wyrabiana jest większość gitar w tym sklepie, następnie zapach drewna świerkowego, którym pachniały skrzypce. Lekko przejechał po nich opuszkami moich palców, idealne skrzypce, na które patrzę każdym razem kiedy jestem w tym centrum handlowym.
-Może chcesz je wypróbować? - usłyszałam pytanie zza lady, od sprzedawcy, który już bardzo dobrze mnie znał.
-Boję się, ze je zniszczę panie Johnson. - uśmiechnęłam się delikatnie z nutką smutku.
-Nie martw się spróbuj.
Wzięłam skrzypce do ręki, w drugą smyczek, zagrałam utwór Hallelujah. Kiedy skończyłam pan Johnson zaczął bić bravo.
-Rośnie nam gwiazda. -krzyknął. Razem z nim zaczął klaskać jakiś chłopak. Zawstydziłam się, nigdy nie grałam w tym sklepie, to pierwszy raz i jeszcze mnie ktoś słuchał? Podziękowałam sprzedawcy i oddałam skrzypce.
-Kiedyś po nie wrócę, ale jeszcze teraz nie mogę, wie pan.- on tylko uśmiechnął się do mnie, a ja czym szybciej wyszłam ze sklepu.
-Przepięknie grasz na skrzypcach. - usłyszałam za sobą miły głos, odwróciłam się i ujrzałam cudownego chłopaka. Blondyn o niebieskich oczach uśmiechnął się do mnie, a mnie przeszły ciarki. Odważyłam się coś powiedzieć.
-Dziękuję bardzo. - uśmiechnęłam się.
-Masz cudowny uśmiech, tak w ogóle jestem Ryan Fletcher. - spojrzałam na niego, już gdzieś słyszałam to nazwisko.
-Fletcher, już gdzieś to słyszałam. - zrobiła minę 'zastanawiam się' kiedy mi przerwał.
-Jestem w zespole Lawson, gram na basie, może stąd? - zaczął się śmiać.
-I z czego się śmiejesz, że nie jestem jakąś chorą fanką? Tak w ogóle nazywam się Zuzanna McCauley.
-Imię to masz takie jakieś dziwne. - zrobił śmieszną minę i zaczęłam się śmiać.
-Moja mama... - wstrzymałam się na chwilę-.. dała mi to imię po babci, ona była z Polski, i tak jakoś wyszło. - troszeczkę posmutniałam na wieść o mamie, ale nie dawałam po sobie poznać.
-Trzeba pogratulować twojej mamie, piękne imię. - znów pokazał swoje białe ząbki.
-Moi rodzice...- ciężko wzdychnęłam- ...oni zginęli w wypadku samochodowym kiedy miałam 12 lat, zajmował się mną dziadek, który... trzy miesiące temu miał wylew. Teraz mieszkam z wujkiem, do którego mówię po imieniu i strasznie się buntuje.- w kącikach moich oczu zebrały się łzy, zaczęłam płakać. Sama nie wiem kiedy znalazłam się w ramionach Ryana.
-Przepraszam, nie wiedziałem. Trudno ci o tym rozmawiać. - nagle zrozumiałam, że otworzyłam się przed nim jak książka.
-Wiesz to dziwne, ale ja nigdy się nikomu nie żale, jesteś pierwszą taką osobą. - uśmiechnęłam się mimo łez na moich policzkach.
-Szykuje się fantastyczna przyjaźń. - przytulił mnie jeszcze raz. Byłam szczęśliwa.
Minęły jakieś dwa tygodnie, z Ryanem spotykałam się codziennie po szkole, gadałam z nim o wszystkim i niczym, gotowaliśmy razem, chodziliśmy na spacery, świetnie się bawiliśmy. W szkole szło mi całkiem nieźle, lekcje z Em też nie szły na marne, polepszało się z moim tańcem.
Em cały czas wypytywała z kim się spotykam po szkole, więc stwierdziłam, że muszę ich w końcu sobie przedstawić, postanowiłam ich zaprosić na moje nagrywanie piosenki do studia w szkole. Nadszedł ten dzień,  po południu spotkałam się z Ryanem, przytulił mnie jak zwykle na przywitanie.
-Co tam maleńka, jak się dzisiaj miewasz? - wyszczerzył swoje zęby jakby mu ktoś zdjęcie robił.
-Ryan, chciałabym ci kogoś przedstawić. - zrobiłam poważną minę. Było widać, że lekko się przestraszył.
-Chyba nie chłopaka, co nie? - zaśmiałam się.
-Nie głupku, przecież ci mówiłam że jestem singlem.- walnęłam go w ramię.
-Oto moja najlepsza przyjaciółka od 8 lat, Emma Paddington.- zza drzwi wyszła Em, otworzyła szeroko usta.
-Ryan, Ryan Fletcher z Lawson. Ty się przyjaźnisz z Zuzą. OMG, dostałam szoku. - Emma i jej teatr jak zwykle. - Ale nie super, w końcu znalazła kogoś innego do gadania niż mnie. -uśmiechnęła się do Ryana.
-Ale ciacho. - powiedziała szeptem do mnie. Ja tylko kiwnęłam jej i pomyślałam 'święta racja siostro'
-Zuza możemy zaczynać, jeden raz dobrze i pójdziesz do domu, okej? - kiwnęłam głową, kiedy weszłam do studia. Miałam nagrywać piosenkę, którą niedawno skomponowałam na zajęcia kompozytorskie. Założyłam słuchawki i zaczęłam śpiewać.
Nareszcie koniec. Wyszłam rozłożyłam ręce i zapytałam:
-I jak było? - byłam podjarana, pierwszy raz nagrywałam swoją piosenkę.
-Jesteś niesamowita, gdybyśmy potrzebowali wokalisty od razu bym cię wziął. - uśmiechnął się szyderczo.
-Ryan, bez podtekstów proszę. - uderzyłam go lekko w brzuch.
-Było super Zuza, to co może teraz jakiś napój? Co wy na to? - oboje krzyknęliśmy jesteśmy za.
-Jesteście jak dwie krople wody, to jest przerażające.- powiedziała Emma.
Założyłam kurtkę na ubranie i mogliśmy ruszyć do świata koktajli.

 Dobrze, że zabrałam swój aparat, porobię kilka zdjęć, a w nowym mieszkaniu powieszę na ścianie.
-Ja stawiam, od razu mówię.- odezwał się Ryan,
który stanął szybko w kolejce. - Zuza to co zawsze,
mix owocowy, a ty Emma? - uśmiechnął się do niej.
-Ja też mam dzisiaj ochotę na mały mix. - zaśmiała się.
 Porobiłam kilka zdjęć moim przyjaciołom, Ryan ślicznie wyglądał z koktajlem. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, gdy nagle Em zaczęła swój temat.
-To jak Zuza z tym mieszkaniem, gadałaś z tą dziewczyną co cię poleciłam? - zrobiłam do niej krzywą minę.
-Rozmawiałam z nią, ale jakoś nie lubię jej, nie chcę z nią mieszkać. - ja potrzebowałam kogoś z kim można pogadać, albo spokoju. - Powinnam mieszkać sama, po tych 4 miesiącach z Christianem.
-Możesz zamieszkać ze mną, jeżeli szukasz czegoś na dłużej, jest dużo miejsca. - wtrącił się Ryan, o którym całkowicie zapomniałam. Zdziwiłam się troszeczkę, przyjaźnimy się już trochę czasu, ale jednak mieszkanie to inna sprawa.
-Wiesz Ryan nie wiem czy to dobry pomysł, narzucać się Tobie, bo nie mogę niczego znaleźć. - zrobiłam łyk napoju i odwróciłam lekko głowę w kierunku blondyna.
-Przestań przyjaźnimy się, a w ogóle poznasz chłopaków, przydałaby nam się dziewczyna w domu. - zaśmiał się szyderczo.
-Ja ci dam! Wiem o czym myślisz. W sumie mogłabym się zatrzymać na jakiś czas dopóki czegoś nie znajdę.
-To może wpadniemy do mnie, to ich poznacie obie. - podrapał się ręką po karku.
-Dla mnie super pomysł, i tak nic nie robimy, co ty na to Zuza? - Em zrobiła minę typu 'PROSZĘ MUSIMY TAM IŚĆ'. Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową na zgodę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz