środa, 6 sierpnia 2014

Rozdział 1

Siedziałam na parapecie w wielkim oknie z kubkiem kakao, wspominając chwile spędzone z rodzicami i dziadkiem. Mimo, że widok z okna był przecudowny, ponieważ było widać cały Londyn, to nie było to co chciałam. Wielki wieżowiec, wszystko czego zapragnę, lecz tylko wtedy gdy pomoże mi to na studiach prawniczych, na które nie miałam zamiaru się wybierać.
W wielkim salonie stał piękny, czarny fortepian. Kiedy miałam doła oglądałam go, ponieważ zakazano mi na nim grać. W normalnych sprawach dogadywałam się z wujkiem, tylko nie w jednym.
Och telefon, na szczęście, ktoś mnie uratuje od starych wspomnień. Patrzę na wyświetlacz i widzę zdjęcie blondynki podpisane Emma.
-Hej słońce, już wstałaś? Może zakupy? - poczułam, że się uśmiechnęła, znam już ją tyle czasu, że potrafię jej czytać w myślach.
-Hej Em, tak właśnie o tym pomyślałam. - powiedziałam wycierając ostanie łzy z moich policzków. Emma nic nie powiedziała o tym, że płaczę, wie że robię to codziennie, nic nie pomaga, nawet zakupy.
-Okej, tylko wiesz nie dostałam ostatnio kieszonkowego od rodziców. - posmutniała, wiedziałam że zaraz wyskoczy, że nie idziemy. A ja chciałam odciągnąć się od zmartwień i tego apartamentu.
-Wezmę kartę kredytową wujka, skoro ma tak dużo pieniędzy powinien się podzielić. - uśmiechnęłam się zawadiacko, a Emma zaśmiała się do słuchawki.
-Wpadniesz po mnie? Po drodze mogłabyś kupić kawę w Starbuck'sie. - wiedziałam, że mnie wykorzystuje, ale zgodziłam się mimo tego.
Musiałam się przebrać, ponieważ byłam w krótkich spodenkach i topie, a w Londynie dzisiaj strasznie wiało.
-Christian wychodzę do Emmy, idziemy na zakupy, wezmę kartę. Buziaki.- Ach zapomniałam, nie mówię do niego wujku, jest za młody, jest po 30 więc głupio mi do niego mówić wujku, tym bardziej przy jego znajomych.
-Zuza chyba o czymś zapomniałaś?- stanął w przejściu Christian. Zrobiłam zdziwioną minę, miałam wszystko torbę, buty na nogach.
-O co ci chodzi? - uśmiechnął się do mnie i nadstawił policzek.
-Buziaczek dla ukochanego wujaszka. - uśmiechnęłam się i delikatnie go pocałowałam.
-Idę, bo Emma mnie zabije. Miłego dnia. - pomachałam na pożegnanie i wybiegłam z domu.
Do Starbucksa miałam blisko, kiedy przechodziłam przez ulicę, facet na motorze prawie co mnie nie potrącił.
- Co za kretyn! Jak ty jeździsz? Kto ci dał prawo jazdy? - zaczęłam się wydzierać na całą ulicę, kiedy on odjechał. Nienawidzę takiego zachowania, mógł przynajmniej przeprosić. Weszłam do Starbucksa, poprosiłam dwie kawy, nasze ulubione z bitą śmietaną. Kiedy miałam odejść od kasy, ktoś na mnie wpadł.
-Kretyn! Moja bluzka.- zrobiłam niezadowoloną minę i spojrzałam na chłopaka, był bardzo przystojny, wysoki, brązowe kręcone włosy i brązowe oczy. Już myślałam, że mogłabym się w takim zakochać kiedy nagle usłyszałam.
-Jak chodzisz? Nie dość, że tutaj to jeszcze na ulicy. Co z tobą nie tak dziewczyno? - otworzyłam usta.
-Słucham? Chyba cię całkowicie pogięło człowieku, to jest twoja wina. Poczekaj chwilę. - odwróciłam się w stronę kasy i zamówiłam dwie kawy jeszcze raz.
-Przez ciebie muszę ściągnąć tą koszulkę.- podałam mu kawy żeby potrzymał, zdjęłam kurtkę, potem koszulkę.
-Co ty wyrabiasz, rozbierasz się w kawiarni? Idiotka. - spojrzał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
-Gdzieś muszę. - założyłam kurtkę na stanik i zapięłam ją. - Jestem przez ciebie spóźniona, więc zejdź mi z drogi.- wzięłam swoje kawy i wyszłam stamtąd jak najszybciej.
Do Emmy nie było daleko, tylko będę musiała wytłumaczyć jej to spóźnienie. Kiedy podeszłam pod jej dom, ona już czekała na zewnątrz, w sukience, a na to jeansowa kurtka która dopełniała jej dzisiejszy look.
-Co tak późno? Weź się rozepnij nie jest wcale tak zimno.- w tym samym czasie kiedy mówiła rozsunęła moją kurtkę. - Lepiej się nie rozpinaj. Co się stało? Zapomniałaś bluzki z domu?
-Ha Ha, bardzo zabawne mam ją w torbie, jest cała w kawie, bo jakiś kretyn na mnie wpadł. Wiesz, że nie lubię takich nietolerancyjnych facetów. - zaczęła się śmiać w niebogłosy.
-I z czego tak ryjesz? - zapytałam już lekko podenerwowana całą tą sytuacją.
-Wydarzenie jak z filmu, tylko zazwyczaj po tym jest randka. - spojrzałam na nią z wyrazem twarzy 'O NIE', to oznaczało koniec tematu. Poszłyśmy na zakupy, kupiłyśmy mnóstwo ciuchów. Wszystkie sklepy wyglądały niesamowicie, już były ustawiane na święta, wszędzie lampki, ozdoby. Nie przeszkadzało im, że to dopiero za miesiąc.
-Zuza, niedługo twoje 18 urodziny, szykują się zmiany w twoim życiu? - zapytała z uśmiechem Emma.
-Już szukam jakiegoś taniego mieszkania do wynajęcia, albo współlokatora. Chcę się uwolnić od Christiana i robić to co kocham. - przytuliłam przyjaciółkę. Nagle zadzwoniła komórka, sygnał oznaczał, że to do Em. Odebrała i odeszła na chwilę na bok, kiedy to ja oglądałam sklep muzyczny.
-Muszę już wracać do domu, też idziesz? - widać było, że nie chciała iść, ale ma surowego ojca i musi się go słuchać. Uśmiechnęłam się, żeby zrobiło jej się lżej na duchu.
-Nie zostanę jeszcze chwilę. - przytuliła mnie i powiedziała, że zobaczymy się w szkole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz