-Ty wsiadaj, zanim nas złapią.- usiadłam za nim na motorze i szybko ruszył.- Złap się mnie.
-Nie będę cię dotykać! - oburzyłam się.
-To pewnie spadniesz. - oczywiście jak powiedział tak się stało, spadłam i wybrudziłam całą swoją bluzę i spodnie w jakimś błocie czy czymś. Zatrzymał się i zaczął się ze mnie śmiać.
-Na serio jesteś ciamajda, tylko ty potrafisz z własnego egoizmu nie złapać się i spaść.
-Och jak ty mnie dobrze znasz! Zawieź mnie do mojego domu. - powiedziałam i chciałam wsiąść na motor.
-O nie! Nie wsiądziesz tak na mój motor. Wybrudzisz go. - uśmiechnął się złowieszczo.
-Chyba mnie tu nie zostawisz co? Nie jesteś taką świnią. - zmierzył mnie i podał jakąś torbę.
-Wsadź tu brudne rzeczy. - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem, kazał mi się rozebrać do bielizny. Zaczęłam ściągać moje ubrania, aż zostałam w samej bieliźnie. Andy jeszcze raz uważnie mi się przyjrzał.
-Daj mi kurtkę! Bo będzie mi zimno. - zrobiłam minę typu 'odwal się'
-Nie sądziłem, że się odważysz. - ściągnął kurtkę, było widać jego dobrze zbudowaną klatkę piersiową, na przylegającej koszulce. trochę zrobiło mi się cieplej.
-Nie mam czego się wstydzić. - wymusiłam uśmiech.
-W sumie to racja. - ocenia mnie, kretyn całkowity. Nienawidzę go i nigdy się z nim nie zakoleguje.
Usiadłam na miejscu pasażera i objęłam go w pasie. Poczułam jak się uśmiecha, lecz nie byłam całkowicie pewna. Dojechaliśmy pod mój wieżowiec.
-No to, masz niezłą chatę ciamajdo. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli już razem uciekać przed policją. Chociaż można się z ciebie pośmiać. - zaśmiał się i odjechał.Co za kretyn, nigdy w życiu nie spotkałam tak pewnego siebie idioty, który nie ma zasad w życiu i jest całkowicie nie ułożony. Weszłam do budynku i pojechałam windą na 13 piętro. Pod drzwiami do apartamentu stała Emma z miną 'wybacz mi'
-Musisz mi sporo wyjaśnić Em, twoja matka dzwoniła do mnie.
Ciesz się, że Christiana nie było.
-Ja muszę wyjaśnić, jesteś w bieliźnie i kurtce, a swoje rzeczy masz w torbie. Co ty robiłaś z tym Ryanem?- zapytała. No właśnie, muszę zadzwonić do Ryana, nie widziałam go odkąd przyjechała policja i zabrał mnie Andy.
-Poczekaj, muszę do niego zadzwonić. - wyjęłam swojego iPhone, tymczasowo miałam fazę na Spongeboba, więc taką miałam obudowę. Wybrałam numer i już łączyło mnie z Ryanem.
-Jejku Zuza, dobrze, że dzwonisz. Martwiłem się, że cię złapali. Jak stamtąd uciekłaś?- martwił się o mnie, ale sam mnie zostawił i uciekł.
-Zostawiłeś mnie, ale wiesz ten idiota Andy mnie zabrał. Mam nawet jego kurtkę w domu, ale nie ważne. W ogóle w sobotę moje urodziny. Weź ze sobą chłopaków, możesz wziąć tego kretyna też. - uśmiechnęłam się do telefonu i zapomniałam o tej sprawie z policją. Byłam za bardzo podjarana moimi zbliżającymi się urodzinami.
-Nom okej, pewnie wpadnę jutro do ciebie po twojej szkole, to obgadamy gdzie zrobimy imprezę.
-Okej Ryan, dobranoc. - usłyszałam w słuchawce śpij dobrze słoneczko i sygnał zakończonego połączenia.
Emma na mnie dziwnie spojrzała.
-Jeżeli jechałaś z Andym, co on ci zrobił, że jesteś w bieliźnie? - zaczęłam się śmiać, bo jednak to trochę było śmieszne. Ale uspokoiłam się, żeby nie obudzić sąsiadów.
-Wpadłam w błoto, bo nie chciałam się go złapać. I tak jakoś wyszło. Ale nie ważne, idziemy spać. Jutro szkoła Em. Rano zadzwonimy do twojej mamy powiemy, że idziemy do szkoły razem, pożyczę ci ciuchy.- ziewnęłam bo byłam strasznie zmęczona. Kiedy otworzyłam drzwi przede mną stanął Christian. Od razu spuściłam głowę w dół, za mną weszła rozbawiona Em, która również zamilkła.
-O panienka Paddington u nas nocuje, jak miło. - złożył ręce w krzyż na swojej klatce.
-Christian, wujku wszystko ci wyjaśnię.- było mi strasznie głupio, stałam w samej bieliźnie przed własnym wujkiem, w męskiej kurtce, to na prawdę źle wyglądało.
-Porozmawiamy jutro po szkole, teraz marsz na górę spać. - wskazał ręką na schody, a my szybko pobiegłyśmy na górę.
-Jejku, przerąbane. A jak nie urządzi mi urodzin? - załamana usiadłam na łóżku. - To wszystko wina tego Andy'ego. Idiota, zniszczył mi całe życie.
-Zuza będzie dobrze, on jest wyrozumiały. Jak mu wyjaśnisz całą sytuację, to nie będzie zły.
-Mam nadzieję, jak nie będę miała imprezy urodzinowej, obiecuję, że zabije Andy'ego.
Emma na mnie spojrzała wzrokiem detektywa.
-Sporo o nim mówisz, on ci się podoba! Nie wierzę! - zaczęła skakać po łóżku i powtarzać w kółko 'PODOBA CI SIĘ!'
-Nie prawda, zejdź z tego łóżka. Nie podoba mi się, nienawidzę go. Idę wziąć prysznic i do łóżka. Ty też idź spać! -Wyszłam do toalety, kiedy już z niej wyszłam Emma słodko spała, a ja? Myślałam o tym co mi powiedziała. Andy mi się podoba? To prawda zrobiło mi się cieplej jak zobaczyłam go w samej koszulce i przeszedł mnie przyjemny dreszcz kiedy objęłam go podczas jazdy. Nie, on mi się zdecydowanie nie podoba. Koniec tematu, jutro przypomnę sobie, że przez niego Chris jest zły i tyle.
Gdy położyłam się na łóżko, od razu zasnęłam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz